BBN o wstrzymaniu prac nad projektem Baltic Pipe
wnp.pl (Marcin Szczepański) - 23-12-2009 10:18
Wstrzymanie budowy rurociągu Baltic Pipe utrudni lub uniemożliwi dywersyfikację dostaw gazu do Polski w oparciu o surowiec ze złóż położonych na norweskim szelfie kontynentalnym - czytamy w analizie działań na rzecz bezpieczeństwa energetycznego przygotowanej przez Biuro Bezpieczeństwa Narodowego.
Podmorski rurociąg łączący Polskę z Danią, miał być, oprócz gazoportu, drugim projektem zwiększającym dywersyfikację dostaw gazu do kraju. W styczniu 2009 r. rząd planował, że OGP Gaz-System S.A.
"przeanalizuje możliwość budowy interkonektora, z uwzględnieniem przepustowości istniejących i planowanych gazociągów morskich na Morzu Północnym".
Z końcem kwietnia 2009 r. spółka PGNiG S.A. powiadomiła o wstrzymaniu budowy rurociągu Skanled, co negatywnie wpłynęło na projekt Baltic Pipe. Skanled miał przesyłać dla Polski gaz z norweskiego szelfu kontynentalnego do miejsca, gdzie transport surowca miał przejąć gazociąg Baltic Pipe.
W dniu 16 czerwca 2009 r. OGP Gaz - System S.A. wstrzymał realizację Baltic Pipe z powodu braku zapotrzebowania na gaz. Pomimo zamrożenia projektu Skanled, Komisja Europejska naciska na Norwegię w celu kontynuacji budowy gazociągu.
O zamrożeniu projektu Skanled zdecydowało wycofanie się niemieckiego koncernu E.ON Ruhrgas, który miał 15 proc. udziałów w konsorcjum. Oficjalnie z powodu braku gwarancji dostaw gazu, które miały zostać sprzedane na rynku szwedzkim.
"Trzeba nadmienić, że E.ON Ruhrgas jest właścicielem 20 proc. udziałów w konsorcjum Nord - Stream i posiada 6,4 proc. akcji Gazpromu. Wycofanie się E.ON Ruhrgas z projektu Skanled zbiega się w czasie z działaniami Gazpromu podjętymi wobec Polski (wstrzymanie w styczniu 2009 r. realizacji dostaw do kraju gazu przez RosUkrEnergo i przewlekanie negocjacji przez o zastąpieniu
przez Gazprom kontraktu z RUE). Brak jest danych wskazujących na inspirowanie przez Gazprom decyzji niemieckiego koncernu, niemniej stanowisko E.ON Ruhrgas skutkujące trudnościami dla Polski w realizacji projektu dywersyfikacji gazu jest z perspektywy rosyjskiego koncernu korzystne" - czytamy w raporcie BBN.
Gazociąg Baltic Pipe miał zostać oddany do użytku w 2013 r. Miał łączyć polski system gazociągów z duńskim, a także szwedzkim i norweskim. Długość Baltic Pipe miała wynosić 230-280 km (w zależności od wariantu) przy przepustowości ok. 3 mld m sześc. gazu. Rurociąg miał przesyłać gaz z Danii do Polski i w kierunku odwrotnym. Jego koszt szacowano na 430 - 450 mln Euro.
Kolejnym problemem związanym z realizacją rurociągu Baltic Pipe było znalezienie odpowiedniej ilości gazu dla projektu. Połowa potrzebnego gazu miała pochodzić ze złóż należących do spółki PGNiG S.A., jednak rozmowy dotyczące nabycia brakujących ilości ze Statoil Hydro nie przyniosły rezultatu.
Z końcem kwietnia 2009 r. spółka PGNiG S.A. powiadomiła o wstrzymaniu budowy rurociągu Skanled, co negatywnie wpłynęło na projekt Baltic Pipe. Skanled miał przesyłać dla Polski gaz z norweskiego szelfu kontynentalnego do miejsca, gdzie transport surowca miał przejąć gazociąg Baltic Pipe.
W dniu 16 czerwca 2009 r. OGP Gaz - System S.A. wstrzymał realizację Baltic Pipe z powodu braku zapotrzebowania na gaz. Pomimo zamrożenia projektu Skanled, Komisja Europejska naciska na Norwegię w celu kontynuacji budowy gazociągu.
O zamrożeniu projektu Skanled zdecydowało wycofanie się niemieckiego koncernu E.ON Ruhrgas, który miał 15 proc. udziałów w konsorcjum. Oficjalnie z powodu braku gwarancji dostaw gazu, które miały zostać sprzedane na rynku szwedzkim.
"Trzeba nadmienić, że E.ON Ruhrgas jest właścicielem 20 proc. udziałów w konsorcjum Nord - Stream i posiada 6,4 proc. akcji Gazpromu. Wycofanie się E.ON Ruhrgas z projektu Skanled zbiega się w czasie z działaniami Gazpromu podjętymi wobec Polski (wstrzymanie w styczniu 2009 r. realizacji dostaw do kraju gazu przez RosUkrEnergo i przewlekanie negocjacji przez o zastąpieniu
przez Gazprom kontraktu z RUE). Brak jest danych wskazujących na inspirowanie przez Gazprom decyzji niemieckiego koncernu, niemniej stanowisko E.ON Ruhrgas skutkujące trudnościami dla Polski w realizacji projektu dywersyfikacji gazu jest z perspektywy rosyjskiego koncernu korzystne" - czytamy w raporcie BBN.
Gazociąg Baltic Pipe miał zostać oddany do użytku w 2013 r. Miał łączyć polski system gazociągów z duńskim, a także szwedzkim i norweskim. Długość Baltic Pipe miała wynosić 230-280 km (w zależności od wariantu) przy przepustowości ok. 3 mld m sześc. gazu. Rurociąg miał przesyłać gaz z Danii do Polski i w kierunku odwrotnym. Jego koszt szacowano na 430 - 450 mln Euro.
Kolejnym problemem związanym z realizacją rurociągu Baltic Pipe było znalezienie odpowiedniej ilości gazu dla projektu. Połowa potrzebnego gazu miała pochodzić ze złóż należących do spółki PGNiG S.A., jednak rozmowy dotyczące nabycia brakujących ilości ze Statoil Hydro nie przyniosły rezultatu.
Czytaj więcej:
Baltic Pipe
| dostawy gazu
Zobacz Także
- W ZA Puławy ostatni taki sezon z gazem "na styk"08-02-2012 14:35
- Polscy europosłowie pytają o rosyjski gaz08-02-2012 14:23
- Zima osusza magazyny gazu08-02-2012 12:51
- Gazprom i Litwa stworzą listę spornych kwestii07-02-2012 18:55
- Niedobór gazu w szczególnie niekorzystnym dla chemii momencie06-02-2012 13:33
- Padł krajowy dobowy rekord zużycia gazu06-02-2012 09:27
- Zanim uwolnią gazowy rynek16-09-2011 10:03
- Energetyka - nowy, wielki odbiorca gazu09-09-2011 12:30
- Gazowy szlak jedwabny, czyli co przyniesie korytarz Północ-Południe13-05-2011 11:04
- Terminal LNG to nowa jakość w bezpieczeństwie energetycznym22-04-2011 08:31
- W energetyce czas na gaz 16-03-2011 10:29
- Świnoujście zerka na Sines09-09-2010 14:20










Nie dodano jeszcze żadnego komentarza