Donald Tusk: dostawy gazu ważniejsze od ideologicznego sporu z Rosją
PAP - 19-03-2010 15:23
Premier Donald Tusk powiedział w piątek w Sejmie, że dostawy gazu są ważniejsze od ideologicznego sporu z Rosją. Wystąpienie było odpowiedzią na zarzuty, jakie podczas debaty na temat działań rządu padły z ust wiceprezes PiS Aleksandry Natalli-Świat.
Posłanka PiS nazwała umowę na dostawy gazu z Rosji "hiperblagą". "To ma być bezpieczeństwo? Bezpieczeństwo i pewność ogromnych zysków Gazpromu. Na wniosek polskiego rządu przedłuża się i zwiększa się
uzależnienie od dostaw rosyjskiego gazu" - powiedziała Natalli-Świat podczas debaty.
W odpowiedzi premier przekonywał, że jego rząd "od samego początku uznał, za jedną z pierwszych potrzeb, budowę strategii bezpieczeństwa energetycznego także poprzez realną dywersyfikację źródeł gazu". "My bezpieczeństwo energetyczne rozumieliśmy od początku jako skuteczne działanie rządu na rzecz obywateli, którzy tego gazu potrzebują, czy to przedsiębiorstwa, czy odbiorca detaliczny, czyli polskie rodziny" - mówił Tusk.
Dla niego - jak przekonywał - "sprawą pierwszą nie jest spór ideologiczny z Rosją, tylko to, żeby kiedy jest zima, kiedy jest minus 10 stopni na zewnątrz, gaz był w polskich mieszkaniach". Premier podkreślił, że ponad rok temu, w czasie kryzysu gazowego, "gdy na granicy katastrofy energetycznej znalazło się kilka państw UE, m.in. Słowacy, Węgrzy, państwa bałkańskie, Austria", Polska otrzymywała gaz od Rosji.
W styczniu 2009 r., kiedy wskutek nieporozumień między rosyjskim Gazpromem a ukraińskim Naftohazem przez prawie dwa tygodnie wstrzymane były dostawy gazu ziemnego z Rosji przez terytorium Ukrainy do odbiorców w Europie. Do Polski jednak większość tego surowca płynie przez Białoruś, więc w czasie kryzysu gazowego, dostawy do naszego kraju spadły jedynie o 5 procent.
Tusk przyznał, że widzi "dylemat" związany z kupowaniem gazu od Rosji, jednak - jak podkreślił - opowiada się po stronie koncepcji, że "gaz jest po to, żeby grzał, a polityka rządu jest po to, żeby tego gazu nie brakło wtedy, kiedy pojawiają się zjawiska krytyczne".
Jednocześnie - dodał - jego gabinet "na serio podjął wyzwanie, że aby gaz z Rosji płynął rzeczywiście, nie był zbyt drogi i nie był narzędziem politycznym, potrzebna jest dywersyfikacja". "Ale nie hasła na temat dywersyfikacji, tylko działania na rzecz dywersyfikacji" - podkreślał premier.
Jak przekonywał, jego rząd "naprawdę buduje terminal LNG". "Zrobiliśmy absolutnie wszystko, aby ta inwestycja wyszła z kręgu ideologicznych zaklęć, tylko była realizowana. A żeby ten terminal miał jakikolwiek sens, to trzeba było także umieć załatwić wieloletni kontrakt gazowy na gaz skroplony, bo tego nie kupuje się z dnia na dzień. I to też załatwiliśmy" - mówił Tusk.
W odpowiedzi premier przekonywał, że jego rząd "od samego początku uznał, za jedną z pierwszych potrzeb, budowę strategii bezpieczeństwa energetycznego także poprzez realną dywersyfikację źródeł gazu". "My bezpieczeństwo energetyczne rozumieliśmy od początku jako skuteczne działanie rządu na rzecz obywateli, którzy tego gazu potrzebują, czy to przedsiębiorstwa, czy odbiorca detaliczny, czyli polskie rodziny" - mówił Tusk.
Dla niego - jak przekonywał - "sprawą pierwszą nie jest spór ideologiczny z Rosją, tylko to, żeby kiedy jest zima, kiedy jest minus 10 stopni na zewnątrz, gaz był w polskich mieszkaniach". Premier podkreślił, że ponad rok temu, w czasie kryzysu gazowego, "gdy na granicy katastrofy energetycznej znalazło się kilka państw UE, m.in. Słowacy, Węgrzy, państwa bałkańskie, Austria", Polska otrzymywała gaz od Rosji.
W styczniu 2009 r., kiedy wskutek nieporozumień między rosyjskim Gazpromem a ukraińskim Naftohazem przez prawie dwa tygodnie wstrzymane były dostawy gazu ziemnego z Rosji przez terytorium Ukrainy do odbiorców w Europie. Do Polski jednak większość tego surowca płynie przez Białoruś, więc w czasie kryzysu gazowego, dostawy do naszego kraju spadły jedynie o 5 procent.
Tusk przyznał, że widzi "dylemat" związany z kupowaniem gazu od Rosji, jednak - jak podkreślił - opowiada się po stronie koncepcji, że "gaz jest po to, żeby grzał, a polityka rządu jest po to, żeby tego gazu nie brakło wtedy, kiedy pojawiają się zjawiska krytyczne".
Jednocześnie - dodał - jego gabinet "na serio podjął wyzwanie, że aby gaz z Rosji płynął rzeczywiście, nie był zbyt drogi i nie był narzędziem politycznym, potrzebna jest dywersyfikacja". "Ale nie hasła na temat dywersyfikacji, tylko działania na rzecz dywersyfikacji" - podkreślał premier.
Jak przekonywał, jego rząd "naprawdę buduje terminal LNG". "Zrobiliśmy absolutnie wszystko, aby ta inwestycja wyszła z kręgu ideologicznych zaklęć, tylko była realizowana. A żeby ten terminal miał jakikolwiek sens, to trzeba było także umieć załatwić wieloletni kontrakt gazowy na gaz skroplony, bo tego nie kupuje się z dnia na dzień. I to też załatwiliśmy" - mówił Tusk.
Czytaj więcej:
dostawy gazu
| Tusk Donald
| Natalli-Świat Aleksandra
Zobacz Także
- Pawlak liczy na porozumienie w kwestii wieku emerytalnego 11-02-2012 09:58
- Tusk o emeryturach: jestem gotów ponieść ryzyko polityczne10-02-2012 14:48
- Komisja Trójstronna zajmie się kwestią wieku emerytalnego09-02-2012 21:05
- Prezydent: trzeba osiągnąć zgodę ws. emerytur08-02-2012 15:10
- W ZA Puławy ostatni taki sezon z gazem "na styk"08-02-2012 14:35
- Polscy europosłowie pytają o rosyjski gaz08-02-2012 14:23
- Zanim uwolnią gazowy rynek16-09-2011 10:03
- Energetyka - nowy, wielki odbiorca gazu09-09-2011 12:30
- Gazowy szlak jedwabny, czyli co przyniesie korytarz Północ-Południe13-05-2011 11:04
- Terminal LNG to nowa jakość w bezpieczeństwie energetycznym22-04-2011 08:31
- W energetyce czas na gaz 16-03-2011 10:29
- P. Duda, Solidarność: nie damy się lekceważyć 14-01-2011 13:32
POLECAMY
KOMENTARZE (6)
-
22.03.2010 09:26mądrze
-
22.03.2010 07:20Przyjaciel
-
21.03.2010 18:27stachurski











mądrze
I za to lubie Tuska, ze mysli racjonalnie i stara sie unikac tych niepotrzebnych i szkodliwych polsko-rosyjskich debatow (...)