PARTNERZY PORTALU partner portalu wnp.pl partner portalu wnp.pl partner portalu wnp.pl
Menu

wnp.pl - portal gospodarczy

Szukaj

Gazoport LNG w Świnoujściu. Czego nie zobaczą turyści?

Autor: wnp.pl (Dariusz Malinowski)
01-09-2017 07:10 |  aktualizacja: 01-09-2017 07:30

We wrześniu do terminala gazowego w Świnoujściu zawinie już kolejny, dwudziesty, statek z ładunkiem skroplonego gazu. Jak funkcjonuje ten jeden z najbardziej kluczowych dla bezpieczeństwa gazowego kraju obiektów? Dariusz Malinowski wszedł tam, gdzie większość z nas nie ma dostępu.


Co ciekawe, nie ma tu jednostki straży pożarnej.

- Prowadziliśmy analizy w tej sprawie - mówi dyrektor Bobiński. - Spółka zdecydowała się doposażyć jednostkę poza obiektem. Są w niej odpowiednio przygotowani ratownicy.

- Stwierdziliśmy, że strażacy będą lepiej przygotowani na wypadki, biorąc udział w normalnych akcjach, niż tylko ćwicząc na terenie terminala - tłumaczy menedżer.

Trzeba też podkreślić, że przestrzeganie procedur skutecznie zapobiega zagrożeniom. Zresztą na świecie działa około półtora setki tego typu obiektów. W całej historii, tylko w jednym z nich doszło do niebezpiecznej sytuacji.

36 godzin na wyładunek


Przy zachowaniu wszystkich środków bezpieczeństwa terminal ma być zarazem obiektem, w którym praca przebiega sprawnie i szybko. Kluczową fazą działalności w przypadku obiektu w Świnoujściu jest przyjęcie ładunku skroplonego gazu. A chodzi o niebagatelne nawet 200 tys. m3 LNG z jednego statku.

Fot. Mat. pras.
Fot. Mat. pras.

Od momentu zacumowania, terminal ma 36 godzin na przyjęcie całego ładunku. Powyżej tego czasu armator ma prawo naliczyć kary za przeciągający się postój jednostki. Każda godzina opóźnienia kosztuje ponad 4 tys. euro. Na szczęście choć gazoport przyjął już 19 ładunków taka sytuacja nie miała jeszcze miejsca. Raz jednak było blisko. Bo z powodu problemów ze szczelnością połączenia, rozładunek jednostki trwał 35 godzin i 40 minut.

Normalnie jednak wszystko trwa około doby. Z tego sam wyładunek to kilkanaście godzin. Dużo czasu potrzeba na schłodzenie połączenia.

- Należy pamiętać, że gaz ma temperaturę minus 160 stopni. Gdybyśmy połączenia nie schłodzili, znaczne, szybkie zmiany temperatury groziłoby uszkodzeniem struktury metalu, z którego zrobione są tzw. ramiona przeładunkowe - tłumaczy dyrektor Bobiński.

Stąd też zanim gaz trafi do instalacji naziemnej, trzeba ją schłodzić. Trwa to kilka godzin. Tyle samo czasu podgrzanie, jej tak by bezpiecznie można było statek odcumować. Sam proces pod kierownictwem kapitana rozładunku obsługuje pięciu pracowników. Z praktyki wynika, że najtrudniej pracownikom jest w zimie. Porywisty nieraz wiatr, zamarzająca woda, przenikliwy ziąb (platforma rozładunkowa jest na wysuniętym w morze falochronie) powoduje, że praca jest ciężka i niebezpieczna.



SUBSKRYBUJ WNP.PL

NEWSLETTER

Najważniejsze informacje portalu wnp.pl prosto do Twojej skrzynki pocztowej

Wnp.pl: polub nas na Facebooku


Wnp.pl: dołącz do nas na Google+


45 374 ofert w bazie

POLECANE OFERTY

328 965 ofert w bazie

POLECANE OFERTY

5 846 ofert w bazie

2 782 267 ofert w bazie


397 662 ofert w bazie

GORĄCE KOMUNIKATY

Wyszukiwanie zaawansowane
  • parking
  • bankiet
  • catering
  • spa
  • klub
  • usługi
  • rekreacja
  • restauracja
467 ofert w bazie

PARTNER

  • partner serwisu
  • partner serwisu

POLECAMY W SERWISACH GRUPY PTWP