Gazoport - wiele korzyści z jednego projektu
wnp.pl (Piotr Stefaniak) - 22-07-2010 06:21
- Nie musimy sprowadzać na polski rynek dodatkowo wiele gazu, żebyśmy byli rentowni. Możemy świadczyć tę usługę dla odbiorców z innych krajów. Natomiast nie do przecenienia w jakichkolwiek negocjacjach gazowych jest efekt możliwości wyboru – mówi Zbigniew Rapciak, prezes zarządu spółki Polskie LNG S.A.
Czy wobec doniesień o poszukiwaniach gazu łupkowego w Polsce i pierwszych próbach zgazyfikowania węgla, na pewno warto budować w Polsce port LNG?
- Port ruszy już w 2014 roku i tę datę można zapisać w planach biznesowych branży gazowniczej. Jeżeli okaże się, że mamy w Polsce duże pokłady gazu łupkowego, które opłaca się wydobywać, to ich eksploatacja nie rozpocznie się wcześniej niż w końcu przyszłej dekady. Do tego czasu, zgodnie z modelem finansowym przyjętym przez banki, nasza inwestycja będzie już spłacona z przychodów z usług regazyfikacji i przeładunku gazu.
Wydaje się, że zachodzi pewna sprzeczność. Polsce nie będzie potrzeba dodatkowo 5 mld m sześc. gazu rocznie, a tyle będzie mógł przeładować port, lecz z drugiej strony - mały jego import nie zapewni portowi warunków do spłaty inwestycji.
- Przykład znanego nam portugalskiego portu LNG w Sines (którego projekt zostanie w dużym stopniu powielony w Świnoujściu) dowodzi, że startował on od poziomu 4 proc. wykorzystanej mocy, by przy 40 proc. wykorzystaniu stał się w pełni rentowny.
My nie musimy sprowadzać na polski rynek dodatkowo 2 mld m sześc. gazu, żebyśmy byli rentowni. Możemy świadczyć tę usługę dla odbiorców z innych krajów. Natomiast nie do przecenienia w jakichkolwiek negocjacjach gazowych jest efekt możliwości wyboru, czyli uzyskania atutu z chwilą zawinięcia pierwszego gazowca do Świnoujścia, co nastąpi w lipcu 2014 roku.
Jaka jest szansa na pozyskanie kolejnych odbiorców LNG, poza PGNiG?
- Terminal jest otwarty dla wszystkich chętnych dostawców. Zgodnie z wymogami unijnymi, przeprowadziliśmy dotychczas jedną procedurę publicznego udostępniania terminalu (tzw. Open Season). Zgłosił się do niej na razie tylko PGNiG, z chęcią regazyfikowania gazu z kontraktu katarskiego. Ta procedura będzie powtarzana, a każdy podmiot, chcący skorzystać z naszych usług - będzie mógł to zrobić na analogicznych warunkach.
Należy rozumieć, że skuteczność przetargu wzrośnie wraz z rozpoczęciem budowy gazoportu?
- Oczywiście. Poprzednie nasze ogłoszenie spotkało się z umiarkowanym odzewem, ponieważ o budowie terminalu mówi się w Polsce już od wielu lat, rynek o tym wiedział i czekał na "konkrety". Gdy ogłosiliśmy w ub.r. procedurę udostępnienia naszej usługi, nie mieliśmy jeszcze podpisanej umowy z wykonawcą. Teraz dostajemy coraz więcej zapytań o warunki współpracy.
- Port ruszy już w 2014 roku i tę datę można zapisać w planach biznesowych branży gazowniczej. Jeżeli okaże się, że mamy w Polsce duże pokłady gazu łupkowego, które opłaca się wydobywać, to ich eksploatacja nie rozpocznie się wcześniej niż w końcu przyszłej dekady. Do tego czasu, zgodnie z modelem finansowym przyjętym przez banki, nasza inwestycja będzie już spłacona z przychodów z usług regazyfikacji i przeładunku gazu.
Wydaje się, że zachodzi pewna sprzeczność. Polsce nie będzie potrzeba dodatkowo 5 mld m sześc. gazu rocznie, a tyle będzie mógł przeładować port, lecz z drugiej strony - mały jego import nie zapewni portowi warunków do spłaty inwestycji.
- Przykład znanego nam portugalskiego portu LNG w Sines (którego projekt zostanie w dużym stopniu powielony w Świnoujściu) dowodzi, że startował on od poziomu 4 proc. wykorzystanej mocy, by przy 40 proc. wykorzystaniu stał się w pełni rentowny.
My nie musimy sprowadzać na polski rynek dodatkowo 2 mld m sześc. gazu, żebyśmy byli rentowni. Możemy świadczyć tę usługę dla odbiorców z innych krajów. Natomiast nie do przecenienia w jakichkolwiek negocjacjach gazowych jest efekt możliwości wyboru, czyli uzyskania atutu z chwilą zawinięcia pierwszego gazowca do Świnoujścia, co nastąpi w lipcu 2014 roku.
Jaka jest szansa na pozyskanie kolejnych odbiorców LNG, poza PGNiG?
- Terminal jest otwarty dla wszystkich chętnych dostawców. Zgodnie z wymogami unijnymi, przeprowadziliśmy dotychczas jedną procedurę publicznego udostępniania terminalu (tzw. Open Season). Zgłosił się do niej na razie tylko PGNiG, z chęcią regazyfikowania gazu z kontraktu katarskiego. Ta procedura będzie powtarzana, a każdy podmiot, chcący skorzystać z naszych usług - będzie mógł to zrobić na analogicznych warunkach.
Należy rozumieć, że skuteczność przetargu wzrośnie wraz z rozpoczęciem budowy gazoportu?
- Oczywiście. Poprzednie nasze ogłoszenie spotkało się z umiarkowanym odzewem, ponieważ o budowie terminalu mówi się w Polsce już od wielu lat, rynek o tym wiedział i czekał na "konkrety". Gdy ogłosiliśmy w ub.r. procedurę udostępnienia naszej usługi, nie mieliśmy jeszcze podpisanej umowy z wykonawcą. Teraz dostajemy coraz więcej zapytań o warunki współpracy.
Czytaj więcej:
terminal LNG
| Rapciak Zbigniew
| Polskie LNG
| dostawy gazu
Zobacz Także
- W ZA Puławy ostatni taki sezon z gazem "na styk"08-02-2012 14:35
- Polscy europosłowie pytają o rosyjski gaz08-02-2012 14:23
- Zima osusza magazyny gazu08-02-2012 12:51
- Gazprom i Litwa stworzą listę spornych kwestii07-02-2012 18:55
- Niedobór gazu w szczególnie niekorzystnym dla chemii momencie06-02-2012 13:33
- Padł krajowy dobowy rekord zużycia gazu06-02-2012 09:27
- Zanim uwolnią gazowy rynek16-09-2011 10:03
- Energetyka - nowy, wielki odbiorca gazu09-09-2011 12:30
- Gazowy szlak jedwabny, czyli co przyniesie korytarz Północ-Południe13-05-2011 11:04
- Terminal LNG to nowa jakość w bezpieczeństwie energetycznym22-04-2011 08:31
- W energetyce czas na gaz 16-03-2011 10:29
- Gazoport - bezcenna możliwość wyboru09-09-2010 14:33
POLECAMY
KOMENTARZE (1)
-
22.07.2010 08:49Smieszny











spadaj zlodzieju
co z tego jak sztucznie wywolane "kryzysy gazowe" zlikwiduja rentowne firmy chemiczne w PL. A fabryki krasnali ogrodowych maja w (...)