Infrastruktura to przyszłość
Piotr Apanowicz - 2009-11-12
Docelowo jedna trzecia naszych przychodów w Polsce powinna pochodzić z sektorów gazowego i naftowego - zapowiedzieli w rozmowie z Nowym Przemysłem Jan W. Klein Wolterink, dyrektor ds. ropy i gazu w firmie Tebodin, oraz Arno Ruijtenbeek, dyrektor zarządzający Tebodin SAP-Projekt w Polsce.
- Jak oceniają panowie obecny, związany z kryzysem gospodarczym, klimat panujący w Europie odnośnie budowy gazociągów i rurociągów naftowych.
- Generalnie można potwierdzić, że kryzys niewątpliwie jest zauważalny, aczkolwiek sektor naftowo-gazowy można zaliczyć do najmniej dotkniętych obecną sytuacją rynkową. Jednym z powodów jest fakt, że transport ropy czy gazu to zawsze przedsięwzięcia długoterminowe, a niemal wszystkie prognozy dotyczące zapotrzebowania na energię w przyszłości mówią o wzroście. Czyli możemy się spodziewać jedynie krótkiego okresu załamania popytu na ropę i gaz, a następnie odbicia w górę. Każdy gracz na rynku już dzisiaj chciałby się przygotować do zapewnienia bezpieczeństwa i pewności dostaw.
Pamiętajmy, że konkurencja pomiędzy krajami w zakresie dostaw ropy i gazu nieodwołalnie rośnie. W sumie zatem można powiedzieć, że w tych sektorach wstrzymano realizację kilku projektów, ale nie tak wielu, jak gdzie indziej, a niemal wszystkie duże inwestycje realizowane są zgodnie z planem.
- Czy da się zauważyć znaczące różnice między rynkiem polskim i europejskim?
- Niespecjalnie. Jeśli chodzi konkretnie o rynek polski, to kluczową rolę odgrywa tu fakt, że zaledwie 50 proc. gospodarstw domowych posiada dziś dostęp do sieci gazowej i istnieje potrzeba zmiany tego stanu rzeczy w najbliższych latach. Nawet jeśli tu też możemy mówić o jakimś opóźnieniu inwestycji, to kwestią jest jedynie "kiedy i jak", a nie "czy" rozbudowywać system gazowy.
Sytuacja w Polsce różni się od sytuacji w innych krajach jedynie tym, że nie każdy kraj posiada własny dostęp do produkcji gazu czy ropy, różne są zatem stopnie uzależnienia od importu.
Polska w tej chwili robi wszystko, aby zdywersyfikować swoje źródła dostaw, by wspomnieć jedynie o planach budowy terminalu LNG. Nie zapominajmy, że Polska jest krajem rozwijającym się, posiadającym znaczne potrzeby własne, ale także mającym szansę zostać takim centrum tranzytowym, na razie w kierunku ze wschodu na zachód. Ale kto wie, może w przyszłości także w przeciwnym?
- Czy Polska znajduje się w specyficznej sytuacji, jeśli chodzi o sposób finansowania tego typu inwestycji?
- Należy tu podkreślić dwie sprawy. Po pierwsze do Polski szeroką falą napływają środki z Brukseli, które można wykorzystać na szereg projektów z tego zakresu, natomiast faktem jest, że jeśli chodzi o tradycyjne źródła finansowania, trzeba dziś przewidywać nieco więcej czasu na zabezpieczenie finansowania niż przed kryzysem. Jest to jednak sytuacja przejściowa, która nie powinna już potrwać zbyt długo.
- Generalnie można potwierdzić, że kryzys niewątpliwie jest zauważalny, aczkolwiek sektor naftowo-gazowy można zaliczyć do najmniej dotkniętych obecną sytuacją rynkową. Jednym z powodów jest fakt, że transport ropy czy gazu to zawsze przedsięwzięcia długoterminowe, a niemal wszystkie prognozy dotyczące zapotrzebowania na energię w przyszłości mówią o wzroście. Czyli możemy się spodziewać jedynie krótkiego okresu załamania popytu na ropę i gaz, a następnie odbicia w górę. Każdy gracz na rynku już dzisiaj chciałby się przygotować do zapewnienia bezpieczeństwa i pewności dostaw.
Pamiętajmy, że konkurencja pomiędzy krajami w zakresie dostaw ropy i gazu nieodwołalnie rośnie. W sumie zatem można powiedzieć, że w tych sektorach wstrzymano realizację kilku projektów, ale nie tak wielu, jak gdzie indziej, a niemal wszystkie duże inwestycje realizowane są zgodnie z planem.
- Czy da się zauważyć znaczące różnice między rynkiem polskim i europejskim?
- Niespecjalnie. Jeśli chodzi konkretnie o rynek polski, to kluczową rolę odgrywa tu fakt, że zaledwie 50 proc. gospodarstw domowych posiada dziś dostęp do sieci gazowej i istnieje potrzeba zmiany tego stanu rzeczy w najbliższych latach. Nawet jeśli tu też możemy mówić o jakimś opóźnieniu inwestycji, to kwestią jest jedynie "kiedy i jak", a nie "czy" rozbudowywać system gazowy.
Sytuacja w Polsce różni się od sytuacji w innych krajach jedynie tym, że nie każdy kraj posiada własny dostęp do produkcji gazu czy ropy, różne są zatem stopnie uzależnienia od importu.
Polska w tej chwili robi wszystko, aby zdywersyfikować swoje źródła dostaw, by wspomnieć jedynie o planach budowy terminalu LNG. Nie zapominajmy, że Polska jest krajem rozwijającym się, posiadającym znaczne potrzeby własne, ale także mającym szansę zostać takim centrum tranzytowym, na razie w kierunku ze wschodu na zachód. Ale kto wie, może w przyszłości także w przeciwnym?
- Czy Polska znajduje się w specyficznej sytuacji, jeśli chodzi o sposób finansowania tego typu inwestycji?
- Należy tu podkreślić dwie sprawy. Po pierwsze do Polski szeroką falą napływają środki z Brukseli, które można wykorzystać na szereg projektów z tego zakresu, natomiast faktem jest, że jeśli chodzi o tradycyjne źródła finansowania, trzeba dziś przewidywać nieco więcej czasu na zabezpieczenie finansowania niż przed kryzysem. Jest to jednak sytuacja przejściowa, która nie powinna już potrwać zbyt długo.







Nie dodano jeszcze żadnego komentarza