RSS
    • m.wnp.pl
www.beta.wnp.pl

Poszukiwania węglowodorów: Mniejszy może więcej?

Dariusz Malinowski - 2009-10-11
Jeszcze w roku 2008 sporo mówiło się o konsolidacji należących do Grupy PGNiG firm zajmujących się poszukiwaniem złóż węglowodorów. Jednak kryzys zweryfikował większą część planów w branży. Fuzji raczej nie będzie. Wiele bowiem przemawia za tym, aby firmy poszukiwawcze działały osobno.
Poszukiwania złóż węglowodorów to jeden z najlepszych biznesów w branży naftowej i gazowej. Podstawowa działalność firm poszukiwawczych obejmuje wiercenia mające znaleźć nowe złoża ropy i gazu. Jednak zakres prac jest szerszy. Inne wykonywane np. przez PNiG-i prace to m.in.: likwidacje otworów na wyeksploatowanych złożach, rekonstrukcje otworów będących w eksploatacji, wykonywanie otworów na potrzeby podziemnych magazynów węglowodorów, wiercenia geotermalne i hydrogeologiczne.

W naszym kraju w Grupie Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa działają trzy spółki: Poszukiwania Nafty i Gazu Jasło, PNiG Kraków i PNiG Piła. Łącznie zatrudniają one ponad trzy tysiące osób, w tym kilkuset obcokrajowców. Specjaliści w tej branży na brak pracy nie mogą narzekać. Z drugiej strony względnie niezłe zarobki okupione są często rozłąką z rodziną.

Trzy w jednym?

Poprzedni zarząd PGNiG proponował połączenie firm w jeden organizm. Jak tłumaczyły ówczesne władze spółki, połączone firmy poszukiwawcze miałyby większe szanse w przetargach. Jako przykład podawały liczbę urządzeń wiertniczych, np. PNiG Kraków miał ich wówczas 14, a Jasło 15 (w tym urządzenia zastępcze). Dodając do tego urządzenia z Piły, ewentualna nowa firma mogłaby stawać w szranki z dużymi konkurentami.

- By startować w przetargach na niektóre koncesje poszukiwawcze, trzeba się legitymować nie tylko doświadczeniem, ale i zdolnością przerobu, czyli wykonania określonych metrów wierceń. Nawet duże firmy nie mogą od ręki przenosić urządzeń, ponieważ wiążą je umowy -wyjaśnia Andrzej Kobińsky, polski geolog pracujący w USA. Stąd rzadko kiedy do rozpoczęcia prac w krótkiej perspektywie firma może przeznaczyć więcej niż 20 proc. sprzętu.

Firmy zlecające poszukiwania patrzą najczęściej na liczbę urządzeń wiertniczych. Chcą także mieć pewność, że jeśli jedno urządzenie zawiedzie, kontrahent będzie w stanie podstawić drugie.

Za połączeniem firm przemawiały także względy natury finansowej - przede wszystkim jeden zarząd zamiast trzech i niższe nakłady na administrację. Z fuzji jednak zrezygnowano. Nie sprzyjała także temu zmiana zarządu spółki-matki i - co tu kryć - ważniejsze problemy, związane np. z nowymi kontraktami na dostawy surowca czy kłopotami z jego dostawami, wynikające z konfliktu ukraińsko-rosyjskiego.

Co prawda, obecny zarząd PGNiG nie zrezygnował z planów połączenia, ale i nie zrobił żadnego w tym celu kroku. Jak przyznaje wiceprezes PGNiG Mirosław Dobrut, "sprawa jest obserwowana"...

W kryzysie - elastycznie

Być może gwoździem do trumny planów konsolidacyjnych okaże się obecny kryzys. Krach finansowy spowodował gwałtowny spadek zapotrzebowania na ropę i spadek jej cen. To oznaczało, że firmy ostrożniej wydają miliony dolarów na prace poszukiwawcze. Rezygnuje się z najbardziej ryzykownych koncesji. Firmy poszukiwacze mają po prostu mniej pracy.

KOMENTARZE (0)

Nie dodano jeszcze żadnego komentarza

DODAJ KOMENTARZ

wnp.pl

forum.wnp.pl - dyskusje na tematy gospodarcze